W przerwach pomiędzy zleceniami ślubnymi korzystając z dni słonecznych odkrywam miejsca, które można zaliczyć do tzw. "pod nosem". Zgodnie z dewizą "cudze chwalicie swego nie znacie" na spacerze odkryłam po raz pierwszy!! wyspę opatowicką na wrocławskim biskupinie. Piękne słońce, mnóstwo zieleni, Odra czasem mroczna i groźna czasem wręcz niebieściutka zachęcała do fotografowania. Wśród okrzyków śmiałków skaczących po drzewach jak tarzany w adrenalina park udało mi się pogejrzeć nieśmiałe moczenie nóg czapli i mgłę w pełnym słońcu. Kto nie wierzy niech zajrzy poniżej.
Miłego oglądania ja idę dalej podglądać ;-)



